Czy dietetyk powinien budować swój wizerunek w serwisie LinkedIn?

Czy dietetyk powinien budować swój wizerunek w serwisie LinkedIn. Anna-Maria Wiśniewska

LinkedIn kojarzył się nam jeszcze kilka lat temu ze światem finansów i marketingu. Jednak widać wyraźnie, że wszystko się zmienia. Powstaje coraz więcej kont dietetyków, lekarzy, psychologów. Postanowiłam więc zadać kilka pytań specjalistce od wizerunku w sieci Annie-Marii Wiśniewskiej. Co jest ważne w prowadzeniu konta na LI? Co oznacza spójny wizerunek w sieci?

Pracujesz z klientami nad budowaniem ich wizerunku w sieci już od wielu lat. Jakie są główne obszary Twojej działalności związane z tym tematem?

Moją główną działalnością jest pomoc klientom w budowaniu ich wizerunku w serwisie LinkedIn. Pracujemy wspólnie nad tym, aby moi podopieczni osiągali założone przez siebie cele, np. zdobycie wymarzonej pracy, klientów, inwestora, wspólnika, czy współpracownika.

Oprócz tego tworzę dla klientów strategie wizerunkowe. Są to obszerne dokumenty, oparte na pogłębionej analizie sytuacji marki osobistej danej osoby lub firmy oraz konkurencji. Strategia wizerunkowa wskazuje klientowi sposób, w jaki najlepiej komunikować się ze swoimi odbiorcami i pomaga unikać błędów, które czasami trudno naprawić.

Moją dodatkową działalnością jest również organizowanie wyjazdów „Mentoring&SPA Weekend”. Chcę aby moje klientki miały możliwość wymiany myśli, idei, doświadczeń w atmosferze relaksu i w otoczeniu przyrody.

Czy Twoja oferta jest skierowana tylko do kobiet?

Nie. 80% moich klientów to mężczyźni. Jednak jeżeli chodzi o wyjazdy, wolę je organizować tylko dla kobiet, bo czuję się z tym bardziej komfortowo.

Jak uważasz, czy dietetyk powinien mieć profil na LinkedIn? Czy w tym zawodzie ma to sens?

Każda profesja ma rację bytu w serwisie LI, ponieważ spotykają się tu ludzie otwarci na różne okazje i szanse zawodowe. Faktycznie najwięcej jest osób z IT, finansów, czy marketingu, jednakże zaczyna się to już wyraźnie zmieniać. Jestem zwolenniczką łamania stereotypów i zachęcam osoby reprezentujące różne zawody, aby zakładały konta na LI, ponieważ wtedy serwis ten będzie bardziej kolorowy i różnorodny.

Dobrym przykładem takiego konta jest profil Karola Bączkowskiego, ratownika medycznego, którego treści mają zasięgi do około 800 tys. odbiorców. Nie chodzi więc o to, jaki zawód wykonujemy, ale w jaki sposób opowiadamy o tym, co robimy.

No właśnie, jakie treści przyciągają odbiorców?

Przede wszystkim nie mogą to być tylko treści specjalistyczne – bo to jest nudne. Musimy pokazać odbiorcom swoje wartości, co jest dla nas ważne, kim jesteśmy. Konto na LI powinno być prowadzone jednocześnie pod kątem pokazania swojej ekspertyzy oraz osobowości, jednak w znakomitej większości przypadków nie powinno być używane do bezpośredniej sprzedaży. W serwisie LI odbywa się social selling, czyli – można powiedzieć – „sprzedaż” zaufania do swojej osoby, dzięki pokazaniu, że znamy się na temacie, a nie głoszeniu wszem wobec „kup Pan cegłę”. Poza tym ważne jest również tworzenie relacji z innymi poprzez komentowanie postów, wchodzenie z innymi w dyskusje.

Wielu dietetyków prowadzi już fanpage na Facebooku i ma profil na Instagramie. Czy to dobry pomysł, aby wrzucać takie same treści również w serwisie LinkedIn?

Na każdym z tych serwisów komunikacja wygląda nieco inaczej. Osoba projektująca ubrania może spokojnie wrzucić na Instagram zdjęcie bluzki na manekinie, ale nie wyobrażam sobie, aby robić to na LinkedIn, aby ktoś od nas ją kupił. Na LI pokazujemy siebie bardziej z pozycji eksperta, który opowiada o swoim biznesie lub o klientach, którym pomógł. Powinniśmy dać się poznać jako osoby godne nawiązania współpracy. Można oczywiście raz na jakiś czas wrzucić np. dietę opatrzoną ładnym zdjęciem, ale nie na tym polega główna komunikacja na LI. W tym serwisie możemy znaleźć nie tylko klientów na usługi dietetyczne, ale również firmę, z którą będziemy współpracować, partnera strategicznego, sponsora czy inwestora.

Jeżeli byłabym dietetykiem, którego celem jest współpraca z firmami, które chcą zapewnić benefity swoim pracownikom w postaci np. specjalnego programu żywieniowego, to tworzyłabym treści pokazujące korzyści z wprowadzenia mojego programu do firmy. Starałabym się przedstawić korzyści zarówno dla pracowników, jak i dla pracodawcy. Musimy zwrócić na siebie uwagę właściwych osób. Oczywiście do tego dochodzi wiele działań związanych z nawiązywaniem relacji na LI. Serwis ten można porównać do konferencji, na którą idzie się z wizytówkami aby poznać nowe osoby. Dzięki temu, że dodajemy do kontaktów ciekawych ludzi, możemy obserwować czym się zajmują i w odpowiednim momencie nawiązać z nimi relację, a potem być może współpracę.

Czy jesteś w stanie zalecić konkretną liczbę postów, jaką należy umieszczać na LI? Czy to powinno być np. raz w miesiącu, raz na tydzień czy codziennie?

Odpowiem pytaniem na pytanie. W której sytuacji zapamiętałabyś mnie lepiej? Gdybyś widziała mnie raz w miesiącu przez 3 godziny (np. podczas konferencji), czy co tydzień choćby przez 15 minut?

Pewnie zapamiętałabym Cię lepiej w tym drugim przypadku.

Dokładnie, im częstsza ekspozycja, tym lepiej. Wpadamy wtedy podprogowo do czyjejś pamięci. Ta osoba nie musi nawet skomentować posta, czy „polajkować”, wystarczy że zobaczy nas kątem oka. Lepsze są więc krótsze, ale częstsze posty. Chociaż oczywiście dłuższe treści raz na jakiś czas również są wskazane.

Odpowiadając więc na Twoje pytanie czy lepiej wrzucić jeden duży post w miesiącu, czy cztery mniejsze, ale częściej, odpowiem cztery mniejsze. Zasada brzmi, im częściej tym lepiej. Oczywiście nie chodzi o to żeby wrzucać 5 postów dziennie bo to już by była przesada. Dobrze jest znaleźć swój rytm i przyzwyczaić odbiorców do regularnego kontaktu z nami. Tak się buduje społeczność, która będzie czekała na publikowane przez nas treści.

Wielu dietetyków może mieć takie obawy, że jeśli trzeba wrzucać dużo postów, to mogą one nie być wystarczająco wartościowe merytorycznie.

Nie wszystkie posty muszą być obszerne i oparte na wielu źródłach naukowych. To zajmuje dużo czasu. Należy nauczyć się umiejętnego zarządzania treściami i wykorzystywać np. recykling treści, dzielić większe treści na mniejsze, robić cykle, update tego co już było. Raz w miesiącu można wrzucić coś naprawdę fajnego, dużego, a reszta postów może mieć krótszą formę. Warto również umieszczać posty tworzone pod wpływem chwili, impulsu, emocji. Jeżeli odbiorcy widzą, że są one tworzone na bazie naszych obserwacji i tego co nas poruszyło, mogą one osiągnąć duże zasięgi.

Chciałabym teraz zadać pytanie wykraczające poza LinkedIn. Co oznacza dla Ciebie spójny wizerunek w sieci?

Budowanie spójnego wizerunku polega na ustaleniu sobie konkretnych założeń i wytycznych, poza które nie wychodzimy, albo wychodzimy bardzo rzadko w formie zaplanowanej niespodzianki.

Spójność jest ważna we wszystkich wymiarach. Opis profilu, treści, reklamy, hasła, kolorystyka to wszystko musi mieć wspólny mianownik, powoduje to bowiem, że jesteśmy odbierani jako osoby godne zaufania. Spójne muszą być również nasze wartości i działania. Zachęcam nawet do tego, aby na wszystkich swoich profilach w różnych mediach społecznościowych umieszczać to samo zdjęcie. Wtedy będzie łatwo nas rozpoznać. 

Czy zdarza Ci się wskazywać swoim klientom niespójność w ich wizerunkach?

Tak, oczywiście. Przygotowując się do strategii wykonujemy audyt wizerunku, który polega m.in.  na przeszukaniu sieci w poszukiwaniu wzmianek o moim kliencie bądź jego marce. Jeżeli marka deklaruje ekologiczne podejście, a w komentarzach pracowników jest napisane, że produkuje tonę odpadów i ich nie segreguje, to jest to bardzo duża niespójność, która może zaważyć na wizerunku marki i wywołać kryzys.

Jeśli chodzi o marki personalne, błędem bywają stare zdjęcia na FB z imprez zakrapianych alkoholem. Jeśli ktoś buduje wizerunek specjalisty, takie zdjęcia powodują niespójność wizerunku. Niektórzy kontrahenci mogą przez to zrezygnować ze współpracy. Inną kwestią jest mówienie o sprawach kontrowersyjnych, np. zabieranie głosu w sprawie czarnego protestu czy innych  zdarzeniach, które wywołują wiele emocji. Jeśli mamy potrzebę zajęcia stanowiska w tego typu wydarzeniach, musimy pogodzić się z tym, że osoby mające inne zdanie mogą odejść od nas i nie będą już naszymi klientami ani odbiorcami treści. W zamian będziemy skupiać wokół siebie ludzi o konkretnych poglądach. Bycie osobą kontrowersyjną nie jest łatwe i nie każdego psychicznie na to stać. Jeśli jednak wynika to z przemyślanej strategii, może przynieść dobre efekty.

Co powinien zrobić dietetyk, który chce być postrzegany na LI jako osoba profesjonalna i godna zaufania?

Należy zacząć od bazy, czyli świetnie zrobionego profilu. Profil nie powinien być lakoniczny, musi wyczerpująco opowiadać naszą historię, pokazać doświadczenie, motywacje, wartości oraz plany. Należy pisać wprost o tym, z kim pracujemy lub z kim chcemy nawiązać współpracę. Profil musi być również zadbany pod względem graficznym. Następnie trzeba nawiązywać relacje poprzez wrzucanie postów i komentowanie treści innych osób.

Ile potrzeba czasu aby działania na LI przyniosły oczekiwane efekty?

Wszystko zależy od stanu wyjściowego, czyli od tego, kogo mamy już w kontaktach. Sieć kontaktów jest największym aktywem. Pracujemy więc jednocześnie nad profilem i stworzeniem takiej sieci. Kluczem do sukcesu jest konsekwencja i regularność. Najszybciej efekty pojawiają się u osób, które są mocno zmotywowane i przeznaczają na działania więcej czasu.

Czy przyjmujesz nadal nowych klientów indywidualnych? Czy można z Tobą współpracować nad własnym wizerunkiem w sieci?

Oczywiście, prowadzę indywidualne konsultacje, więc istnieje możliwość pracy ze mną 1:1 lub z moim zespołem. Dla osób, które lubią pracować własnym tempem polecam jednak kurs „LinkedIn w 7 krokach”. Dotyczy on budowania marki osobistej opartej na wartościach i celach oraz właściwego ich komunikowania na LinkedIn.

Anna-Maria Wiśniewska

Od 2014 roku z pasją doradzam w budowaniu marek personalnych i firmowych. Pracuję z klientami indywidualnie nad ich wizerunkiem w social mediach (głównie na LinkedIn), aby dzięki temu łatwiej było im zrealizować swoje osobiste cele. Pracuję także z firmami – nad tym, aby pracownicy reprezentowali je w Internecie z klasą.

Jestem autorką książki „Twój wizerunek w social media”, a także twórczynią kursu online „LinkedIn w 7 krokach”. Linki można znaleźć wyżej.

Dotychczas zaufały mi takie firmy jak, m.in. Santander Bank, BNP Paribas, Cognizant, Allcon (budownictwo), Szkoła Główna Handlowa. Do moich klientów zalicza się top management wielu znanych firm i korporacji (KGHM, Lotos, PKP Intercity, Capgemini, mBank, TM Toys, etc), a także marki osobiste ze świata polityki i sportu. Ponadto:
▪️ jestem wykładowcą na Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku,
▪️ przez moje ręce przeszło ponad 150 indywidualnych osób, nad których wizerunkiem w social media pracowałam,
▪️ przeszkoliłam ok. 4000 osób na szkoleniach i bardziej kameralnych warsztatach,
▪️ zostałam mentorem w projekcie Akcelerator Kariery,
▪️ została mentorem w projekcie European coworkings EOI IV Edition oraz European coworkings EOI V Edition,
▪️ prowadziłam audycję w Radio Gdańsk o budowaniu wizerunku w SM.

wywiad przeprowadziła Emilia Kołodziejska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *